sobota, 19 kwietnia 2014

Incipit II


Mówiłem sobie,
Że za spienionym labiryntem
Szmaragdu srebrzy się port
Wybrukowany piórami

Gdzie nie sięga
Zaciskająca się pięść klosza,
Miałem czekać na siebie

Powiedziałem sobie,
Że nie ku każdemu Słońcu
Trzeba się wznosić

Zszedłem do podziemi

Tam długie rękawy wpełzły
Wzwyż po drabinach blizn
I zwinęły się jak w płomieniach

Właśnie tam zrzuciłem skórę Ikara
Tam czekaliśmy na siebie

Copyright by Joachim Andrzejewski

2 komentarze:

  1. Bardzo wymowny wiersz. Chyba każdemu człowiekowi potrzebny jest w życiu taki moment, kiedy może zrzucić maski i peleryny współczesnego świata, jednocześnie zaczynając wszystko od nowa, tworząc nowe schematy. Ważne jednak, aby tak jak w Twoim wierszu, ktoś był z nami po tej drugiej stronie ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne, naprawdę, mimo że na poezji się nie znam, to czytając coś mnie jednak rusza.

    OdpowiedzUsuń