piątek, 26 sierpnia 2011

Ikarowe drzewo


Poczułem się niczym szkielet,
kiedy niebo rozświetliło się
ponad chmurami, czekając na mnie.

Wzniosłem odkryte na wszystko dłonie,
kiedy wśród liści drzewa
poruszyło się światło.

Blask rozwieszony wśród gałęzi
milczał zamknięty, choć pragnął
wznieść się z mocą jasności
i dopalić do końca

aby opaść i nie żałować niczego.

Mogliśmy podobnie nie
opuszczać znanych ścian,
lecz wszyscy zapragnęliśmy spłonąć -
choć raz ujrzeć drzewo
z lotu słońca.

Copyright by Joachim Andrzejewski

niedziela, 21 sierpnia 2011

Bez tytułu



Nie potrafię wypowiedzieć ja,
dlatego dziś powiem I,
by nie czuć sensu,
by nie przyzwyczaić się.
Jeżeli tak już się stanie,
jutro będę mówić ego,
pojutrze io,
przybierając podobne twarze.

Lecz gdy języki się skończą,
maski w cień rozkruszą,
język ciągle będzie szeptać sam:
io, ego, I, ja

Teraz nie mogę już
ukryć się przed sobą.
Jednak język staje się niekiedy
bardziej mądry niż zgubny,
by wreszcie obudzić się,
będąc tylko sobą.

Bydgoszcz, 11.01.11r.

Copyright by Joachim Andrzejewski

piątek, 19 sierpnia 2011

Skąd ja


Ot jestem,
by odpowiadać innym,
lecz nigdy wystarczająco sobie.

Jak przyszedłem,
odliczam kroki wstecz,
gdzie inni nie istnieli.

Z jestem do byłem
odmierzam słowa rozsypane
po raz przebytej ścieżce.

Przeżywam czas na nowo,
odsłaniam oczy zza palców
na siebie nadal obecnego,
gdzieś we mnie,
od początku sznurka,
którym ktoś zapalił światło.

Bydgoszcz, 18.12.2010 r.

Copyright by Joachim Andrzejewski

Kropla


Kropla przejrzysta w sobie,
głęboka w liniach przebłysku,
okruch samej siebie,
ostatek prawości swojego istnienia,
wskazująca kres własnej wielkości.

W głębinach się zanurzam,
uciekając przed niezgłębioną potęgą,
aby zamknąć to poruszenie
unoszącą pewnością słowa.

Chciałbym chcieć zaufać,
że to nadal ty,
widzieć to samo jak wtedy,
tamto oplatające ukojenie
z każdej strony obecne,
we mnie, wszędzie.

Znikasz, lub sam zapominam widok
twych obrazów wszechmocy,
które usychają,
stając w odbiciu kropli.

2010

Copyright by Joachim Andrzejewski

niedziela, 31 lipca 2011

Po śladach Ikara


Czy jestem już gotowy,
by pobiec za słońcem
szlakiem, którego nie ukończył Ikar?

Jego ostatni krok
rozdzielił linią horyzontu
upadek i szept nieba.

Nie pozostawił nic więcej
poza pustką w ciemnej przestrzeni,
którą sam chciał przebić niczym promień,
co odbity od mroku wnet wygasł…

Jeżeli i ja pragnę tylko nakarmić się światłem,
czy zechcę tu jeszcze wrócić (wciąż płonący) -

czyżby to oznaczało,
że jesteśmy podobni?

21.04.2011 r.

Copyright by Joachim Andrzejewski

Tu


Nie pamiętam poprzedniego kroku –
wszystko zniknęło, odkąd
pojawiłem się tu.

Otrzymałem imię na nowo,
inaczej nazywam rzeczy,
krocząc świeżo jak po czystym pergaminie,
gdzie ktoś świat rysuje na nowo.

Znów otrzymałem zachwyt
z rąk Boga, jakby
przed chwilą
jeszcze tu był.

Troon, 23.04.2011 r.

Copyright by Joachim Andrzejewski

Nieba


Przez moment byłem tam,
dokąd wędrują zapomniane marzenia,
by zapukać do drzwi Boga,
a błogość osiada jak biały
pył na oderwanym od korzeni ciele.

Mógłbym tak oglądać wszystko z góry,
odkąd zawisłem między
niebem a Niebem.

Byłem tam o krok bliżej,
nim przełamały się jak chleb powszedni,
a niepewność ciała ugasiły śmiertelną krwią,
budząc chwilowo uśpione powieki śmierci,

gdy na moment mogłem zapomnieć,
czym jest życie ściągające mnie w dół.

Bydgoszcz, 27.04.2011 r.

Copyright by Joachim Andrzejewski